Południowiec [Eon]
Posted: Fri, 15 Jun 2012, 23:44
Sasell - PołudniowiecDane osobowe Przydomki: Nigdy nie podaje swoich danych posługując się dziwnym pseudonimem Ursegor...
Rasa i pochodzenie: Człowiek (Dun Mora - Lasy Finon Mir na południu Fiary)
Wiek: Brak danych
Wzrost i waga: ok. metr osiemdziesiąt osiem (plus minus centymetr) i osiemdziesiąt trzy kilogramy
Kolor runy: Runa ma właściwości tanzanitu (mianowicie pleochroizm), więc zależnie od sytuacji może cieszyć oko głębią granatu, soczystą zielenią lub irytującym, jagodowym odcieniem. (Nie można określić dominującego koloru)
Rysopis Wygląd zewnętrzny:
Mały ancymon... no dobra, może już nie taki mały, bo niby zalicza się do wyższych jegomości. I to właśnie wzrost odróżnia go od niedojrzałych młokosów. Młoda buźka, przeciętnie męskie rysy, na twarzy ani grama zmarszczek, ni znamion. Jest za to blizna, przy lewym kąciku dolnej wargi. Dość trudno ją zauważyć, spoglądając z daleka. Szczęśliwie, Ursegor nie cierpi na odstające uszy, garbaty nos, monobrew itp. przez co może zostać zaliczany do grupy nieco atrakcyjniejszych chłopców. Podkreślam: chłopców, bo postura jegomościa nijak nie przypomina tej, którą posiadają ludzie władający wielkimi mieczami. Sasell to osoba smukła, z niewykształconym mięśniem piwnym, próżno też doszukiwać się w nim kulturysty. Mięśnie - owszem, posiada - są delikatnie zarysowane, przez co wyobrażenie jakoby machał ogromnym tasakiem wydaje się z pewnością komiczne. Do czasu, gdy naprawdę bierze go w swoje łapy...
Burza gęstych loków? Idealnie proste i długie włosy? Nie, nie tym razem! Krótko ściętemu brunetowi noszącemu płytówkę brakuje nawet namiastki zarostu. Na świat zerka szarymi, błyszczącymi tęczówkami. Badawcze spojrzenie to jego znak rozpoznawczy. Często wytęża wzrok w karczemną ladę, albo przydrożne głazy, jak gdyby miały go pożreć. W sprawianiu wrażenia poważnej istotki przeszkadza rozbrajający, szczery uśmieszek, niekiedy w innych wariantach.
Czasem lubi się pogarbić, jak każda duszyczka kryjąca w sobie leniucha. Kiedy już się odzywa, nie robi tego w jakiś szczególny sposób, operując odrobinkę zachrypniętym głosem tak, by wszyscy mogli go zrozumieć.
Ekwipunek oraz majątek:
* Świst - miecz dwuręczny z adamantytu o szerokiej, nieregularnej klindze. Głowicę zdobi czarna perła, a z pozoru fikuśny jelec zaskakująco dobrze chroni przed atakami na rękojeść. Przy silnych zamachach rozdziera powietrze w charakterystyczny, dezorientujący sposób.
* Sztylet (ukryty)
* Kiścień - ma wygrawerowane na trzonku słowo "Lament" w języku mroczniaków, oraz literę "D"; podejrzana broń
* Mała kusza jednoręczna z zapasem dwunastu bełtów
* Przewiewne ubranie zapobiegające obtarciom
* Zdobiona zbroja płytowa z nieznanego materiału (elementy: nagolennice, dwa nakolanniki, fartuch wraz z podwójną taszką, rękawice, pełna ochrona przedramion, naramienniki, wzmacniany kirys, obojczyk i charakterystyczny, częściowy podbródek, rozszerzający się z tyłu na cały kark)
* Drobiazgi pochowane po kieszeniach
* Osełka z czerwonego kwarcu
* Zapasy pożywienia
* Kilkuletnia klaczka
Osobowość:
- Ty? Ty jesteś wyjątkowy? Niby na jakiej podstawie tak uważasz?
- Ja wcale tak nie uważam...
Osobowość persony idealnie można podsumować jednym kolorem, dokładniej szarym. Postać usilnie stara się nie wyróżniać z tłumu. Przeraźliwe spokojny Sasiek nie piekli się z byle powodu, nierzadko samemu zastanawiając się dlaczego. Po zakuciu w runę, straciwszy główny cel w życiu (prawdopodobnie nigdy takowego nie miał), w zauważalnym stopniu przygasł również entuzjazm i zapał. Generalnie, wydaje się zagubiony i nieobecny, nie odzywa się niepotrzebnie, zadawanie głupich pytań, rozluźnianie atmosfery też najwyraźniej są mu obce. Trudno powiedzieć cokolwiek więcej. Dociekliwi rzekliby, że mają do czynienie z fałszywym człowiekiem, doskonałym aktorem, a może jednym i drugim jednocześnie. Nie. Południowiec taki już jest. Wzbrania się przed upublicznieniem samego siebie, woli funkcjonować jako pionek wypełniając rozkazy bez szemrania, jeśli nie naruszają anomalii zwanej kodeksem moralnym. Nie reaguje na obelgi, w rozdrażnienie wpada wyłącznie przelotnie. Trafisz na dobry dzień - zatroszczy się twoimi problemami i bezinteresownie pomoże. W gorszy nie licz nawet na współczującą minkę. Bywają momenty, gdy horyzonty samolubnie ogranicza do własnego "ja". Nic go wtedy więcej nie obchodzi, prócz delektowania się samotnością. Z drugiej strony przyzwoicie współpracuje w grupie, korzysta z dobrodziejstwa znanego jako rozum... lecz nie zawracaj sobie głowy! Na koniec okaże się, że poległeś próbując zrozumieć to skomplikowane, durnie nielogiczne i pełne sprzeczności wnętrze. I dobrze!
Nie jest uprzedzony do żadnej rasy, jednocześnie nie przepada za zuchwałymi tępakami. Szanuje oponentów, nie brzydzi się krwi, jelit zawieszonych na sośnie w święta etc. co nie znaczy, że ekscytują go takie widoki. Czegoś tam się pewnie boi, ale czego - nie wiadomo. Panteon bogów zna z opowieści. Żarliwie wyznaje... nic. Walczy z prostych pobudek. Bo umie. Bo lubi. Bo... złoto.
Notka biograficzna:
- Znowu byłeś u długouchych?
- Byłem.
- Miałeś tam nie chodzić!
- Miałem.
- Czemu nie możesz jak inne dzieciaki...
- Nie mogę.
*** Dun Mora, dawno temu... na świat przychodzi ludzkie dziecko w jednej z rodzin, które osiedliły się tu wypędzone przez orków z północy. Familia pospolita do porzygu. Ojciec - surowy weteran wojen, nobilitowany patriota; matka - równie szlachetna co mąż, kura domowa. Oboje jakoś sobie radzili poza ojczyzną, w duchu dziękując długowiecznym elfom za ciepłą gościnę. Były pieniądze, były warunki, no to pora na bachora!
Wystarczy się postarać. Brzuch nadmuchany, jeszcze parę miesięcy i kreacja potomka zakończona. Czas galopował przed siebie, chłopak rósł drożdżami karmiony, choć to plotki niepotwierdzone... on sam nie pamięta, kiedy zabawa zamieniła się w ciężką pracę. Fizycznie trenował, bo taki miał przymus. Uczył się tego, co miało pomagać mu w przyszłości dość inwazyjnie decydować o cudzym losie. Dzięki obowiązkowi nałożonemu nań przez dorastanie, grzeszył krnąbrnością, co doprowadziło go do wyuczenia się także nieco innych rzeczy, jak choćby władania czarną magią.
Umarł, przeszyty trzykrotnie strzałą w pierś. Wypadki chodzą po ludziach. Czemu nie miałyby tego robić po elfach? Tu historia młodego buntownika się kończy. Ach, nie, zaraz... zaczyna się dorosłe życie...
Do ponownej egzystencji powołał go Tahir, gdy tylko otrzymał w podarunku od Yrii rzekomo zdestabilizowaną runę. Mężczyźnie udało się przyzwać kolejnego sługę przy pomocy osobistego monumentu. Czy był zawiedziony? Z pewnością. Nikła wartość bojowa, wiek, minimalne doświadczenie... kiepsko. Po pewnym okresie łebski Rohen zauważył w tych wadach olbrzymią korzyść. Wiecznie młody Sasell chłonął wszystko w zastraszającym tempie. Umysł podatny na zmiany i drobne sugestie podczas procesu kształcenia, znowu plus. Po kilkunastu latach stał się runą zaprojektowaną w taki sposób, jakiego zażyczył sobie właściciel.
*** - Idę sam? Do Szeptu?
- Nie, samemu nie.
- ...
- Znasz się na bieżąco najpopularniejszym rzemiośle, siepaczu. Stanowisz idealne wsparcie dla reszty nie tylko z tego powodu. Rohen chce...
- Rohen zapewnia mi bezmiar adrenaliny. Powiedz tylko kiedy mam być gotowy.
Statystyki Poziom: 13
Dziedzina specjalistyczna: Ciężkie uzbrojenie - ciężka broń sieczna
Atuty:
- Główny: Wytrzymałość
Poboczne: Zwinność i spryt
- Szczątkowa wiedza mistyczna, acz obiecujący talent magiczny (niestety ograniczony jedynie do rzucania przekleństw i aur czarnomagicznych)
- Walka bronią dystansową (kusze)
- Walka ciężkim uzbrojeniem (broń obuchowa)
- Obijanie mord pięściami i sekwencyjne kopnięcia w dupę, chwyty - innymi słowy walka bez użycia broni
- Znajomość słabych punktów w lekkich i ciężkich pancerzach, konserwacja, umiejętne korzystanie z ochrony w boju
- Bestiologia
- Jeździectwo (na siodle, pod siodłem, bez siodła, z umarlakiem w siodle... nie można być wybrednym!)
- Anatomia istot niehumanoidalnych
- Wyśmienicie rozwinięty, naturalny talent do uników wszelkiej maści, opanowane podstawy akrobatyki i gimnastyki
Cechy szczególne:
- Destrukcyjna siła
Licencja na zabijanie